Morsowanie w ciąży – rozmowa z Aleksandrą Krywult

Jest takie przysłowie, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Czy morsując w ciąży istnieje nadzieja, że dziecko też zostanie w przyszłości miłośnikiem lodowych kąpieli? Czy morsowanie w ciąży jest bezpieczne? Na ten temat porozmawialiśmy z Aleksandrą Krywult, która będąc w ciąży nie rezygnuje z kąpieli w zimnej wodzie.

 

Kiedy zaczęła się Pani przygoda z morsowaniem i co się stało, że nawet podczas ciąży nie przestała Pani korzystać z lodowych kąpieli?

 

Moja przygoda z morsowaniem zaczęła się 17 grudnia 2017r, po przeczytaniu artykułu o zaletach morsowania. Temat ten bardzo mnie zaciekawił, wtedy nawet nie wiedziałam, iż w Polsce mamy zwolenników tej nietypowej aktywności. Postanowiłam poddać pomysł grupie znajomych, z którymi wspólnie wychodziłam w góry. Temat się przyjął z entuzjazmem i tak oto na wspólnym wyjeździe Górskich Włóczykiji zamorsowałam po raz pierwszy. Organizatorem tego wyjazdu był Piotr Kopyściański – mój obecny mąż. To właśnie morsowanie połączyło nasze drogi. Nie przegapiłabym żadnej okazji, aby wejść z nim do lodowatej wody.

Wpływ morsowania na moje zdrowie był nieoceniony. Uleczył mnie z przewlekłej choroby. Będąc w ciąży wiedziałam, że nie odpuszczę dbania o moje i dziecka zdrowie.

W internecie trudno zaleźć badania mówiące o morsowaniu podczas ciąży, a lekarze na ten temat mają też często odmienne opinie. Czy konsultowała się Pani z lekarzem przed morsowaniem?

 

To prawda, ciężko zdobyć większą wiedzę niż świadectwa matek, które morsowały w ciąży. Nie konsultowałam z lekarzem morsowania, jak mogłabym podważyć moje własne doświadczenia na rzecz kogoś, kto nie morsował nigdy? Ponadto mam kontrowersyjne zdanie na temat wiedzy medycznej w tym zakresie, polegam więc na opinii moich poprzedniczek.
 


 

Jak często morsuje Pani w ciąży i jak długo trwa zanurzenie?

Obecnie morsuję co tydzień, wraz z mym mężem i 12 letnią córką Weroniką. W okresie zimowym mogłabym i chciałabym częściej, wtedy woda na nizinach i wyżynach ma niską temperaturę. Teraz konieczne są wyjazdy w Alpy, gdzie nadal leży śnieg, a jeziora niejednokrotnie skute są jeszcze lodem.

 Czy podczas morsowania chroni Pani jakoś specjalnie brzuch?

Nie chronię brzucha wcale, nie ma takiej potrzeby. Maluszek nie zmarznie, ponieważ znajduje się w płynach ustrojowych o temperaturze 36,6. Podczas morsowania narządy wewnętrzne są specjalnie chronione przez nasz organizm, krew odpływa z rąk i nóg i chroni wnętrzności przed wychłodzeniem.

Czy miała Pani jakieś obawy przed pierwszym zanurzeniem?

Nie miałam obaw, morsowałam wcześniej by się upewnić, że jest to bezpieczne, poza tym doradzałam się kobiet, które morsowały przede mną będąc w ciąży. Ich dzieci mają się świetnie i nie chorują.

Morsowanie ma pozytywny wpływ na jędrność skóry. Czy można więc założyć, że po porodzie morsowanie stanie się jednym z elementów „powrotu” do formy?

Jeżeli chodzi o skórę to jest to całkowita prawda, skóra staje się jędrniejsza. Morsowanie poprawia jej elastyczność przez zwiększenie ukrwienia, a co za tym idzie odżywienia komórek skóry. Zdecydowanie można więc stwierdzić, że morsowanie może przyspieszyć „powrót do formy.

Pani Aleksandra zdała sobie sprawę, że morsowanie potrafi odmienić życie. Jest ona jedną z założycielek grupy Bawarskie Morsy. Jak sama mówi to wspaniałe móc dzielić się zdrowiem, euforią i możliwością poznawania coraz to nowych, pozytywnych osób.

Jedną z ciekawostek jest to, że córka pani Aleksandry, Weronika dzięki morsowaniu wyleczyła się z alergii. Mama potwierdziła, że córka była uczulona m.in. na pyłki, sierść, kurz. Morsowanie sprawiło, że objawy alergii całkowicie minęły.