Rowerowanie i morsowanie – wywiad z Pawłem Targońskim

Jak połączyć morsowanie i jazdę na rowerze? Paweł Targoński prowadzący profil Rowerowanie i Morsowanie w rozmowie z nami wytłumaczy, że dłuższe wyprawy rowerowe można połączyć z morsowaniem i spotkaniami z ciekawymi ludźmi. Oprócz tego dowiadujemy się, że kąpiel w lodowatej wodzie może być znakomitym sposobem na regenerację dla miłośników dwóch kółek. Zapraszamy do lektury.

Kiedy to się zaczęło, by połączyć morsowanie z jazdą na rowerze?

Moja przygoda rowerowa tak bardziej poważnie rozpoczęła się w 2015 roku poprzez organizowane wieczorne wyprawy rowerowe w moim mieście. Umawialiśmy się na FB przy fontannie na Rynku Kościuszki i jeździliśmy po okolicy 2 – 3h często w bardzo późnych godzinach nocnych. Następnie zainteresowałem się Maratonami Kresowymi. Do ostatniej chwili zwlekałem z uczestnictwem. Pamiętam swój pierwszy półmaraton, który odbył się w Wasilkowie i to było 30-ci pare km w terenie. Niby niewiele, ale dzień wcześniej ze znajomymi przejechałem 70 km po bardzo trudnym terenie. Także mój pierwszy start w Wasilkowie był do ostatniej chwili niepewny. To był pierwszy jak i najtrudniejszy mój przejazd w półmaratonie, ale ostatni nie przyjechałem, z czego bardzo się cieszę.

Natomiast rok wcześniej rozpocząłem swoją przygodę z morsowaniem. Najpierw byłem zaciekawionym gapiem, a następnie zostałem aktywnym morsem.

Zimowe wyprawy rowerowe o tyle są fajne, że krajobraz jest zupełnie inny nawet jak się odwiedza te same miejsca latem, a i można napić się herbatki z prądem z przyjaciółmi. Właśnie w tej sposób mam swoje dwie pasje na dwa sezony, także nie mogę narzekać na nudę. W obu dyscyplinach spotykam bardzo miłych i życzliwych ludzi. Takich pozytywnie zakręconych. Lubię przekraczać swoje granice, jak np. moje uczestnictwo w 24-godzinnym Maratonie Rowerowym w Wysokiem Mazowieckiem, gdzie w ciągu doby przejechałem na rowerze mtb 303 km. Myśle, że dzięki morsowaniu moja wytrzymałość jak i odporność znacząco wzrosła.


 

Czy morsowanie może być jednym elementów treningu/regeneracji dla osób, które aktywnie spędzają czas na rowerze?

Jak najbardziej morsowanie jest bardzo dobrym elementem na regenerowanie mięśni po wysiłku rowerowym. Wielu moich znajomych korzysta z zimnych kąpieli. Wiadomo, iż od zimna chwilowo „wszystko” się kurczy, ale jak już z niej wyjdziemy ogarnia nas ciepło i nasza skóra oraz mięśnie staje się bardziej ukrwione, co jest skutkiem przyśpieszenia krążenia krwi, a co za tym idzie szybciej nasz organizm pozbywa się niechcianych i szkodliwych substancji. Kolejnym elementem są uwalniane endorfiny przy takiej kąpieli 🙂 Jeszcze nigdy nie wiedziałem smutnego morsa czy też foczki ;). Reasumując, morsowanie jest bardzo dobrym i naturalnym sposobem na regenerację uszkodzonych włókien mięśniowych oraz wzmocnienia odporność 😀

Kiedy narodził się pomysł powstania pańskiego profilu na FB?

Pomysł na uruchomienie profilu na FB wyszedł bardzo spontanicznie latem 2017 roku. Brakowało mi w mediach społecznościwych strony łączącej moje zainteresowania rowerowaniem i morsowaniem. Staram się cały rok publikować i promować wszelkie aktywności związane z wykorzystaniem roweru. Sam organizuje jednodniowe wyprawy rowerowe po okolicach Białegostoku, gdzie dzięki temu można odkryć bardzo ciekawe i mało dostępne miejsca na Podlasiu.

A od dwóch lat aktywnie uczestniczę w Maratonach Kresowych, gdzie z satysfakcją mogę dodać, że każdy ukończyłem i to nie ostatni ! ;).

Jak już nadchodzą mrozy, rower odstawiam w cień i zażywam kojących kąpieli w zimnej wodzie, by wzmacniać swój organizm i przy okazji promując na fanpage’u morsowanie, które jest bardzo fajne i zdrowe 😀

Morsy posiadają wiele hobby. Czy miłośnicy dwóch kółek chętnie morsują?

Zdecydowanie tak, w swoim otoczeniu znam wiele osób które wiosną i latem jeżdżą na rowerach, a w okresie zimowych zażywają zimnych kąpieli, aby wzmocnić swój organizm.

Co radziłby Pan początkującym morsom, którzy chcą zacząć i dołączyć zimną kąpiel do swojego rowerowego hobby?

W pierwszej kolejności, zacząłbym od znalezienia lokalnych „wariatów” miłośników zimnych kąpieli i z nimi zacząłbym swoje kąpiele. Nigdy samemu nie należy tego robić. A w takiej grupie doświadczonych morsów to zawsze ktoś pomoże wejść. Doradzi jak się rozgrzać, ile czasu spędzić w wodzie za pierwszym razem, by zbytnio nie wychłodzić organizmu, co może przynieść negatywne skutki. A po za tym w grupie raźniej i cieplej.

Odradzałbym również wchodzenie do wody po intensywnym treningu rowerowym gdy jesteśmy spoceni do wody.

W jakim najlepszym miejscu Pan morsował?

Trudno powiedzieć, bo wszędzie gdzie są fajni ludzie to i każde miejsce jest bardzo dobre, ale najbardziej lubię zloty, które organizują kluby morsów, bo zawsze dużo się dzieje i są dodatkowe atrakcje. Jest wiele miejsc, w których chciałbym się zanurzyć w zimnej wodze. Jednym z takich jest zlot w Mielnie i kąpiel w Bałtyku.

Czy podczas podróży rowerowych szuka Pan miejsc gdzie można morsować?

Niespecjalnie o tym myślałem, ale po tym pytaniu chyba tak zrobię 😉

 

Przygody Pawła Targońskiego i kwestie związane z pasją do rowerów i morsowania można znaleźć na jego stronie na FB